Test mobilnych banków energii
Każdy akumulator – także ten wbudowany w powerbank – nie lubi przechowywania
w niskich i wysokich temperaturach. Szczególnie szkodliwe jest ładowanie urządzeń w bardzo gorące dni lub przy wystawieniu na słońce. Jeśli nie zamierzasz używać powerbanku przez dłuższy czas, np. kilka miesięcy, naładuj go do 70–80 proc. przed odłożeniem na półkę. W ten sposób unikniesz niebezpieczeństwa trwałej utraty pojemności
w wyniku tzw. głębokiego rozładowania. Powerbank, który nie był używany przez dłuższy czas, nie wymaga specjalnego traktowania (np. tzw. formatowania). Wystarczy naładowanie do pełna prądem o niskim natężeniu, np. 1A.
Do testu trafiły urządzenia o bardzo różnej pojemności, ale większość producentów stawia na akumulatory 10 000 mAh. W tańszej grupie znalazło się kilka mniejszych ogniw, a w droższej dwa banki o wyróżniającej się pojemności znacznie powyżej 10 tys. mAh (Varta i Hama)
Pomiar wydajności powerbanków przyniósł spore rozczarowanie. Zmierzona efektywna pojemność w większości przypadków okazała się niższa od deklarowanej o kilkadziesiąt procent, czasem nawet o ponad połowę (M-Life) lub blisko 50 proc. (PQI, tańszy TP-link i Fesh’n’Rebel). Najlepiej pod tym względem wypadły powerbanki Hama i Sunen. W przypadku tego drugiego rzeczywista pojemność była tylko o 16 proc. mniejsza niż deklarowana. To naprawdę świetny wynik (wykres na poprzedniej stronie)!
Tymi dwoma urządzeniami, a także Vartą, zasilisz przeciętnego smartfona (z akumulatorem 2000 mAh) nawet cztery razy. Navroad – pierwszy w grupie tańszych urządzeń – wystarczy na trzy ładowania. Nawet pod tym względem najsłabszy w całym teście PQI da radę raz naładować smartfona do pełna.
Duże różnice odnotowaliśmy też w pomiarach czasu napełniania powerbanków. Większość banków akceptuje natężenie prądu do 1,5 do 2 A. Tylko tańsze z urządzeń TP-Link można ładować prądem 2,4 A (o ile znajdziesz odpowiednią ładowarkę). O tym, jak szybko napełni się ogniwo, decydują więc rodzaj użytej ładowarki i pojemność banku. Z tego schematu wyłamuje się Hama, w której natężenie prądu ładowania jest bardzo niskie – 0,5 A. Skutkuje to długim czasem ładowania – powerbank potrzebował ponad doby, by napełnić akumulator (patrz wykres obok).
Producenci bardzo oszczędnie podchodzą do kwestii dodatkowego wyposażenia. Do nielicznych modeli – Krüger&Matz, M-Life i PQI – dołączono etui. Powerbank Sunen jako jedyny posiada własną dedykowaną ładowarkę dającą prąd o natężeniu 2 A. W zestaw przejściówek wyposażone są Krüger&Matz i M-Life (mają nawet materiałowy woreczek na te dodatki) oraz Navroad. Cztery urządzenia mogą działać jako latarka
– najmocniej świecą Varta i M-Life.
Powerbank ma być nie tylko wydajny, ale też lekki i poręczny. Bywa z tym bardzo różnie. Kompaktowego urządzenia nie potrafiła przygotować np. Varta. Choć bank zajął pierwsze miejsce w teście, jest bardzo duży i ciężki (waży prawie pół kilo!). Spośród pozostałych urządzeń najlepiej wypadają te o płaskiej obudowie (np. PQI, Sunen czy tańszy model A-Data). Gadżet łatwiej upchnąć w torbie, jest też stabilniejszy, gdy trzeba go gdzieś postawić w warunkach polowych (np. pod namiotem).
